1 września 2015

myśl 64

No i koniec, a zarazem początek.
W momencie zmiany miejsca zamieszkania na portalu społecznościowym, pękła we mnie jakaś struna. Dotychczas cieszyłam się i zostawiałam całe poprzednie życie za sobą. Oczywiście życie to nie znaczy przyjaciół. A może właśnie znaczy? Dopiero miesiąc po wyprowadzce z poprzedniego domu doszło do mnie, że już zamknęłam te drzwi.
Co czuję? Przerażenie, ulgę, tęsknotę, radość, poczucie zagubienia, ale i pewność, że postąpiłam dobrze. Teraz świat będzie dużo trudniejszy, a zarazem dużo bardziej interesujący. Teraz wszystko będzie wymagać, a ja zatracę się w wykonywaniu owych wymagań. Ambicja mnie rozpiera i mam wrażenie, że zaraz wybuchnę od niej, niczym przepompowany balon.
Nie miałam ostatnio weny do pisania notek. Dziś w sumie też nie powstało nic zaskakującego, lirycznego, czy nawet spójnego. Nic co byłoby ładne, obrzydliwe, jakiekolwiek.
Jest tylko zagubienie pomiędzy tęsknotą, a przygodą.