26 lutego 2015

Myśl 56

Zagubiłam się w swoim planie idealnym.
Przez chwilę myślałam, że nad tym panuje.
Mimowolnie wszystko zaczęło się sypać, 
kiedy Cię zobaczyłam.
Nagle wszystko co robiłam, 
żeby się wewnętrznie zabić, 
przestało mieć znaczenie.
Jedyne czego pragnę, 
to zamknąć te wszystkie chwile w pudełko 
i wyciągać każdą pojedynczo.
Rozpakowywać niczym czekoladki z nadzieniem.
Powoli rozchylić sreberko i wsunąć słodką czekoladę do ust.
Poczekać aż rozpłynie się od ciepła i wilgotności śliny.
Doczekać się kulminacyjnej chwili.
To co tak ulotne, a tak niezapomniane.
Złapać ostatni smak, ostatni zapach.
Zamknąć pudełko i sięgnąć po nie następnym razem. 
I tak od nowa.
Za każdym razem odkrywając coś nowego.
Coś co sprawia, że diament w piersi kruszeje.
Pęka lodowa powłoka.

25 lutego 2015

Myśl 55





- [...] ja chociaż mam dziewczynę!
- Ej! Ja mam trzech!!!
- A ja mam chemię i stworzyłem ostatnio kilkadziesiąt związków!


Dabum Tsss! Jest zwycięzcą...

24 lutego 2015

Myśl 54








- Zajebistą mam koszulę, prawda?

- Tak, zajebistą. Choć, sprawdzimy jak będzie wyglądać na podłodze.

I sprawdził...

23 lutego 2015

Myśl 53

Nie mów mi jak mam żyć!
Bo życie to nie cukierkowe pole,
gdzie miłość rośnie na każdym skrawku zieloniutkiej trawy.
Nie mów mi jak mam żyć, bo nie zmienisz nic.
I tak zrobię swoje.
Na przekór Tobie i każdemu innemu.
Nie oceniaj mnie, bo nie masz do tego najmniejszego prawa.
Wyrywam każdy kwiatek, z tego wyimaginowanego pola,
już od bardzo dawna.
Twoje pole może być usłane sztucznymi kwiatami.
Które nigdy nie zwiędną i cieszyć oko będą po wieczność.
Ja ucinam im główki, aby zostały same badyle.
Bo dlaczego zakazujesz mi zadawać im krzywdę?
Czy fakt, że czerpie z tego zyski samolubne, Cię przeraża?
Jeśli tak, to dobrze.
Powinno.
Jednak nie oceniaj mnie.
Jeśli mam dostać za swoje, to dostanę.
Jeśli mam kogoś skrzywdzić, to i tak skrzywdzę.
Jeśli mam być sobą, nie staraj się tego zmienić.
Bo jestem wewnątrz pusta i nie pragnę tego zmienić.
Póki ten jedyny, prawdziwy kwiat nie zakwitnie...

16 lutego 2015

Myśl 52

Nie znamy się.
Wymieniliśmy dosłownie kilka spojrzeń.
Zadaliśmy sobie kilkanaście pytań i daliśmy o kilka mniej odpowiedzi.
Jednak, kiedy się zbliżyłeś, to tak jakby wsadzono mnie do kubła z wodą i wbito mi w czaszkę kable pod napięciem.
Pierwsze wrażenie? Poczułam jak coś trzyma mnie mocno za ramiona i nie pozwala się zbliżyć.
Czemu się dziwić? Takich typów winno się omijać wielkim łukiem.
Ty jednak tworzysz iluzje wokół siebie. Iluzję, która mylnie interpretuje Ciebie.
Ale zaraz!
Czy rzeczywiście mylnie? Może chcesz, aby świat Cię takim odbierał.
A odbiera, bo wrzeszczysz wszystkim co masz. Swoim strojem, wizerunkiem, mimiką. Nic dziwnego, że intuicja daje mi czerwone światło i każe siedzieć daleko od Ciebie.
Jestem jednak typem człowieka, który, im bardziej go odpycha, tym bardziej pragnie wgłębiać się, penetrować.
Zbliża się na niebezpieczną odległość.
Wchodzi głęboko między zwoje mózgu i duszę.
Poznałam Cię jeszcze  przed tym jak zobaczyłam Twą grę i całe panoptikum masek na Twej twarzy. Sam pokazałeś swoje "ja" i nie trudno było je odkryć.
Jesteś w tym teatrze cholernie dobry. Słowa uznania.
Niczym wilk przemierzasz ciemny las, w poszukiwaniu ciepłego, młodego, kobiecego mięsa.
Im większe napady drgawek, tym więcej Cię pragnę.
Uważaj, bo potrafisz uzależniać... ale Ty to przecież wiesz..