21 grudnia 2014

Myśl 48

Kiedy się cieszę nie umiem pisać.
Cieszę się aktualnie z byle głupot,
więc pisać nie potrafię.
Palce głucho dudnią o klawiaturę.
Powstanie dziś tekst chwalebny
na cześć mojej radości.
Dzień czwarty.
Zapowiadał się dniem przespanym.
W gruncie rzeczy prawie się udało.
Przyodziałam się w nicość
i zakopana w kołdrze,
wtulona w termofor,
dochodziłam do siebie.
W kacu niewyobrażalnie niemiłym.
W kacu moralnym.
Moralnym, nie ze względu na złe czyny.
Moralnym, nie dlatego, że żałuję.
Moralnym, bo żal mi tego, że już koniec.
Odbija mi się czkawką
wspaniałość doświadczeń, które mnie spotkały.
Jest dobrze.
Za dobrze.

14 grudnia 2014

Myśl 47

"Hej! Słyszałem, że siwiejesz!"
-Bardzo śmieszne.. A wiesz jaki mam naturalny kolor włosów?
...
Ostatnio zestarzałam się o rok. Niby to tylko rok, a czuję jakby przybyło mi jeszcze 20 takich mrocznych jesieni. Powinnam się przyzwyczaić. Nie od dziś jesień trwa i jest. Właściwie już powoli następuje jej kres. Niestety nie zwalnia jej to z gwałcenia mojego zdrowia i samopoczucia. Wzięła mnie od tyłu i nie mogę teraz narzekać na brak igraszek, choćbym nie wiem jak bardzo się starała. Wytrąciła mi argumenty z i tak osłabionych dłoni. Cóż.. podobno najlepszy lek na ból głowy to orgazm. Moja kochanka jednak wprawia mnie we wręcz odwrotny stan. To najgorszy sex jaki w życiu miałam.. (hmm.. no chyba, że mam brać pod uwagę taki jeden przypadek.. ale.. nie..no dobra, to jest gorsze). Jesień rucha mnie ile wlezie... A zaraz święta. Święta też mnie zgwałcą. O ile do jesieni czuję nawet sympatię, tak Święta napawają mnie odrazą. Bleh.. Niby motywacja do działania jest, ale marna. Nie umiem odnaleźć w sobie siły żeby zacząć robić to wszystko, co sobie wmawiam do tego mojego pustego, zgwałconego łba.
Jedno wiem na pewno...

6 grudnia 2014

Myśl 46

Tęskniłam za tym.
Zrobić sobie bezczelną przerwę od wszystkiego.
Wróciła wrona i łypnęła na mnie okiem.
Wystarczyło, żebym oddała jej się w całości.
Wbiła szpony w moje uda i przeniosła mnie do świata zapomnienia.
Dawno tam nie byłam.
Jak Alicja, podążałam za niewidzialnym kotem.
Z tym zawadiackim uśmiechem.
Ale wróciłam.
I ze mną wróciły przeszłe koszmary.
Dziki uśmiech, błysk w oku.
Tęskniłam za tym..
zapachem krwi pod paznokciami.

5 grudnia 2014

Myśl 45

Ostatni wypad z paczką znajomych był niczym kubeł zimnej wody.
Siedząc przy stole, z trzema mężnymi panami, sączyłam żółty napój bogów.
W knajpie, której świetności nigdy jeszcze nie nastąpiła.
I nigdy nie nastąpi.
Wielki, ciężki kufel ziębił moje dłonie.
Nie jest łatwo go unieść w moim stanie nieważkości.
Ja tak mało wiem o wojsku..
A jednak błysk w oku zdradza, że jestem jedną z tych panien,
które sznurem za
mundurem, bojówkami, tatuażami..
Mała dziewczynka siedzi przy stole.
Ogląda bajkę i nie zwraca uwagi na dorosłych.
Tęskne spojrzenie, chociaż nie mam za czym tęsknić.
Beztroska w jej małych oczkach,
Szczęście w jej błyszczących loczkach..
- W moim małym czarnym, zasmolonym serduszku, nie ma miejsca na zmiłuj się.
- Lil, ale ja myślałem, że Ty już nie masz serca. Że został tylko mały węgielek.
- Może masz rację..
To skąd to ukłucie w klatce piersiowej?
"Nie myślałam, że takie coś w Tobie siedzi. Wydajesz się być szczęśliwa i twarda"
Bo jestem.
Mimo bycia Mistrzynią Marudzenia i jęczydupą.
Jestem twarda i bez skrupułów.
Zołza przed kawą i po.
Gdzieś w tle słyszę rozmowy o wojnie.
Wiem o niej tyle samo, co ta mała, złotowłosa dziewczynka.
I dobrze mi z tym.