19 listopada 2014

Myśl 44

Trzymałam Twojego papierosa na parapecie.
Obiecawszy sobie, że sięgnę po niego, kiedy całkiem wyparujesz mi z głowy.
Spaliłam skurwysyna w dniu naszej rocznicy.
Był tak obrzydliwy i mocny, że paliwszy go,
przychodziły mi do głowy tylko złe wspomnienia.
W sumie dobrze.
Łatwiej.
Naładowałam go, przez ten cały czas.
Żalem.
Zgryzotą.
Łzami.
I smutkiem.
On po prostu nie mógł być dobry.
Każdy wciągnięty dymek przechodził powoli przez płuca
Zabierał ze sobą z głowy wspomnienia.
Goryczkowate żale.
Oczywiście zostawił pamiątkę w postaci postaci smolistych.
Lecz każde strzepnięcie popiołu było niczym strzepnięcie Ciebie z mojego nagiego ramienia.
Dym coraz mocniej zamrażał mięsień odpowiadający za wybijanie rytmu życia.
Miast rozgrzewać, zamrażał.
Miast dusić, uwalniał.
Spaliłam skurwysyna, a z nim spaliłam również nas.

16 listopada 2014

Myśl nr 43

Błagam,
zabierz mnie z tego padołu,
jaki stworzyliśmy,
by ugościł nas zmęczonych.
Błagam,
Skrzywdź moją duszę,
bym mogła Cię nienawidzić,
tak jak Cię wielbię.
Błagam,
zamień mnie w lodowy posąg,
a potem rozbij na kawałeczki.
Błagam,
wybij mi oczy,
wyrwij uszy.
Błagam,
mów do mnie.
Nie chcę więcej pragnąć,
ubóstwiać.
Zamień moje słowa w krzyk.
Chcę schować się w Twoich dłoniach.
Chcę by mnie przykryły całą.
Chcę by mnie wypuściły i więcej nie dotykały.
By ten sen powtarzał się co noc.
Chcę śnić na jawie, znając zakończenie,
Błagam, zmień mnie.

11 listopada 2014

Myśl nr 42

- Lil, jesteś najpiękniejszym nerdem jakiego w życiu widziałem.
- To widocznie dotychczas widziałeś samych grubych, zapryszczonych okularników. A zaraz... przecież ja jestem gruba, zapryszczona i noszę okulary... Ah! Co te cycki robią z człowiekiem! + 10 do piękności :D

6 listopada 2014

Myśl nr 41

"Nie umiemy już rozmawiać"
Słowa te odbijają mi się w uszach niczym echo..
Nie potrafiliśmy, mimo, że byłeś cichym duchem, który lawirował wkoło mojej osoby.
Istniałeś niczym cień.
Do dzisiaj nie wiem, czy na prawdę byłeś.
Nie wiem kim jesteś.
Nie wiem dlaczego się pojawiłeś.
Wiem dlaczego zniknąłeś.
Bo straciliśmy siebie.
Tą nić porozumienia.
Ten cichy szept, który przywoływał nas do siebie.
Tyle godzin rozmów o niczym, a zarazem o wszystkim.
Tyle łez, uśmiechów i nieporozumień.
Jak na kogoś, kto miał po prostu zniknąć bez tęsknoty,
mocno utkwiłeś w mojej pamięci.
Nie zapytam co u Ciebie.
Nie zapytam czy jeszcze istniejesz.
Zapytam czy też tak tęsknisz..