25 października 2014

Myśl nr 40

Dlaczego odczuwam to coś w klatce piersiowej?
Zwykłam nie czuć łomotania.
Zwykłam nie mieć problemu z mową.
Moje kolana zwykły być stabilne.
Mimo to mam problem z wypowiedzeniem słowa "cześć".
Moje nogi stają się giętkie, jak ciągnięta przez suma wędka.
I ta pustka gdzieś w okolicach lewego żebra numer 3.
I nagle uświadamiam sobie,
że nawet wichura nie przeszkodzi mi
w moim podłym planie zniewolenia Ciebie.
Oszalałam na punkcie tak błahym.
Na czymś tak bliskim, a zarazem tak dalekim.
Sprzedałam organy na złom,
a wraz z nimi resztkę swojej godności.
Muszę Cię zobaczyć, bo uzależniłam się od bycia słabą.
Jesteś moim narkotykiem, moją używką.
Zastępujesz mi papierosy i powietrze.
Dziś czuję, że żyję.
W końcu.

22 października 2014

Myśl nr 39

Muszę coś zrobić ze swoim życiem...
Może się zakochać?
Eeee... to już dziś było!
Zakochałam się w wysokiej, szerokiej klatce,
która idealnie pasowała by moim skarbom,
mężczyznom mojego życia.
Miłość odpada.
Zakochuje się przynajmniej raz dziennie.
Zastanawiam się dlaczego ludzie tak szybko zmieniają obiekty swoich uczuć.
Zmieniają statusy miliony razy.
Najbardziej zastanawia mnie status "to skomplikowane".
Co jest tak skomplikowane żeby się tym szczycić?
Nie wiem czy jesteś w związku, ale głupio być samemu?
Dzielisz swojego ukochanego z jego byłą/przyjaciółką/matką?
To czym tu się szczycić?
To raczej wstyd, że nie umiesz stworzyć normalnego zdrowego związku.
Ehh... Muszę coś zrobić ze swoim życiem.

Ale pójdę za przykładem i najpierw coś zjem!





PS. zdjęcie ze specjalną dedykacją dla mojej współlokatorki, bo obiecałam.

13 października 2014

Myśl nr 38





Zawsze kiedy ktoś mnie zrani, 
kiedy się na kogoś wkurwię, 
kiedy ktoś mnie zawiedzie, 
wracam do tego kawałka. 
Jest moim ujściem.. 
hymnem, kojącym nerwy.
Zawsze przy nim wypalałam papierosa, 
wolno wypuszczając dym nosem. 
Dziś trzymam się nieźle.
Powinnam być z siebie dumna.
Nie zapaliłam, 
mimo trzykrotnego przesłuchania piosenki.
Nadal mam lekko drżące dłonie.
Mętlik w głowie.
Przerażenie, bo nie znam przyszłości.
Nie lubię być zależna od innych.
Od fanaberii rozpieszczonych przez społeczeństwo tchórzy.
Nakazują mi kłamać, chociaż nie chcę.
Z drugiej strony, po co być dobrym i szczerym?
I tak Cię skopią.
So Fuck U anyway!