7 września 2014

Myśl nr 37

Skurwiłam się.
Pół naga siedząc przed komputerem,
wlewając w siebie kolejny kieliszek wina,
paląca kolejnego papierosa.
Tak bardzo wczorajsza.
Tak bardzo zhańbiona.
Leci HEY.
Wczorajszy koncert rozdrapał stare rany,
które (podobno),
według lekarzy i prognostyków były już zrośnięte.
Papierosy się kończą.
Wino się kończy.
Skurwiłam się i jakoś nie czuję się lżej.
A wmawiali, że będzie lepiej,
że kiedy dam na luz
"to minie"- tak mówili,
Skurwię się raz jeszcze, bo przecież lubię ten ból.
Jak rozrywa mnie od środka.
Jak we własnych dłoniach trzymam własne serce.
Ah.. koncert był boski.

5 września 2014

Myśl nr 36

Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń. Kolejny raz, ta sama osoba pokazała mi, że uczucia to utopia dla słabych. Wcześniej uświadomił mi, że nie ma miłości. Dziś, że nie ma przyjaźni. Dwie tak ważne wartości to fikcja.. Nie wiem jednak co gorsze.. Żyć w błogiej niedwiadomości, czy znając prawdę.