24 lipca 2014

Myśl nr 31


Chwilę konsternacji podzieliłam na równe części.
Części są trzy.
Stereotypowo być winno cztery, sześć, czy dwanaście.
Skąd to uwielbienie do liczb podzielnych?
Jako mała dziewczynka, Lil bała się liczby 3, 9 i 27. 
Nie były podzielne przez 2, więc stawały się trudnością, w zawiłej już wystarczająco, tabliczce mnożenia.
Z czasem jednak liczba 3 stawała się coraz bardziej przyjazna.
Do tego stopnia, że dziś dziele konsternację na trzy.
Trzy równe, sprawiedliwe części
Ta chwila zakłopotania, bo coś poszło nie tak.
Bo znowu muszę kłamać, patrząc w lustra, w oczy, w odbicia i cienie.
Bo żadna prawda nie da ukojenia, a konsternacja narasta niczym ropiejąca skaza.
Bądź przy mnie i nie zostawiaj mnie z tym wszystkim.
W końcu bądź, nie uciekaj.
A za oknem śpiewa ptak.
Hah! Nie śpiewa. On w głos mnie wyśmiewa..

15 lipca 2014

Myśl nr 30

Zszarzałe pocałunki na skórze.
Blade dłonie wirujące wokół tego co było nasze.
Biały proszek, którym zasypałeś moje ślepe oczy.
Nie istniał ten Ty.
Nie było go.
Stając przed, jesteś inny, będąc tym samym.
Nawet przez chwilę nie przeszło mi przez głowę, że moge Cię mieć.
Leżąc w samochodzie i patrząc na zaparowaną przednią szybę,
Odczuwam brak, obecność.
Etanol, nikotyna.. Nic nie pomoże.
Tylko ten biały proszek,
Ktorym, niczym Piaskowy Dziadek, zasypywałeś moje oczy.
Abym wierzyła.
-Lil, biorę ślub. Byliśmy dziś w urzędzie, żeby ustalić datę.
-Z kim? - nie zadam pytania. Dobrze wiem przecież z kim..
Tak jak wiem, że muszę zniknąć.
Że Ty nie istniejesz.