24 maja 2014

Myśl nr 26 (felieton)

„Gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy…?”

                O ironio! Po raz kolejny „Pani Doktor” z Uniwersytetu w JUESEJ [1] stwierdza, że współczesne bajki są przepełnione  przemocą. Tak samo gry komputerowe. W telewizji cały czas agresja i erotyzm.  W teledyskach muzycznych, swoją nagość pokazują kobiety, których ciało dalekie jest od stereotypowego "cielska" kury domowej. Według badaczy, młodzi ludzie mieli wyrosnąć na psychopatów, morderców i gwałcicieli. Co wyszło? Chłopcy w rurkach, z kubkami Starbucks’a [2], w obcisłych różowych koszulkach, z milionem sweetfoci na Facebooku. W uszach brzmią słowa Danuty Rinn „Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?” [3]
            Szukałam już chyba wszędzie. Pod kanapą, kołdrą, za szufladami i w piekarni. Nie znalazłam żadnego „prawdziwego mężczyzny”. Tylko szczątki z poprzednich wcieleń. Karykatury idealnej postawy męskości. Boją się, że połamią paznokcia, bądź zepsują swój idealny ”fryz”. Gdzie szukać ojca dla swojego potomstwa? Gdzie jest ten, który będzie wspierać kobietę? Przecież „słaba płeć” potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Jak mają nas utrzymywać „mężczyźni”, którzy boją się o swój strój, bardziej niż o nas? Zniewieściali chłopcy otaczają nas zewsząd i nie wiedzieć czemu, my- kobiety się temu nie buntujemy. Bierzemy tak wybrakowany towar do swoich domów. Nam łatwiej jest się przystosować do sytuacji, kiedy mamy obowiązek urodzenia, wychowania dziecka, utrzymania rodziny i swojej „księżniczki z brodą”. Niedługo termin „płeć piękna” zyska zupełnie inne znaczenie. Kobiety zmężnieją, mężczyźni zniewieścieją. Świat stanie do góry nogami. Dlaczego nic z tym nie robimy, pytam? Dlaczego nie staniemy murem w obronie męskości naszych ukochanych „drugich połówek”? Przecież tu o męskość chodzi! O ich „jaja” w spodniach, które kurczą się coraz bardziej. Nam zaś ich przybywa. Kobiety zyskują hormon, który od wieków należał do samców. Testosteron, który w mózgach często wypala dziurę i sprowadza nas na ścieżki niezwykle niemoralne.  I w tym momencie przychodzi mi do głowy myśl o szerzącym się „trendzie” bycia homo. Teraz już każdy, kto nie odnajduje się w środowisku, jest gejem. Czy rzeczywiście aż tak duży procent mężczyzn jest innej orientacji? Skąd w ogóle pomysł na takie zachowanie? Dlaczego kobieta nie może otrzymać swojego księcia z brodą, bliznami wojennymi i mięśniami niczym stal? Dlaczego? Bo ten książę ma już chłopaka…
Z drugiej strony my również nie „gramy fair” wobec mężczyzn. Bo kobieta to taki dziwny twór. Każda z nas marzy o księciu z bajki, który przyjedzie na białym rumaku. Weźmie od tyłu i „zgrzmoci” tak jak nikt inny tego nie zrobił. Potem poużywa sobie również rumak, wszyscy koledzy księcia razem wzięci. Bo o czym innym kobieta nie marzy? Nie oszukujmy się.. o księciu. W rzeczywistości chcemy złych drani, którzy za nic wezmą sobie nasze potrzeby. Gdzie taki delikatny, wybrakowany nie-drań ma szukać ukojenia? No właśnie w ramionach innego mężczyzny.
A może właśnie o to chodzi.. Każda płeć buntuje się przeciw sobie wzajemnie, nie myśląc o konsekwencjach wynikających z tłamszenia swoich potrzeb. Może warto odnaleźć jakiś złoty środek, dzięki któremu i wilk będzie syty i owca cała? Może.. póki co jednak nie widzę innego wyjścia, niż przejechać się na tegoroczny Wolin [4] i poszukać tam prawdziwego mężczyznę- Wikinga.





[1] USA- Stany Zjednoczonej Ameryki
[2] największa na świecie sieć kawiarni
[3] Danuta Rinn - Gdzie ci mężczyźni, 1975 rok
[4] Coroczny Festiwal Słowian i Wikingów na wyspie Wolin

23 maja 2014

Myśl nr 25

Głucho.
Ślepo.
Pusto.
Tak się czuję..
Bo każda chwila w obecności takiego bóstwa
dogłębnie zacieśnia pętlę na mojej szyi.
Nie umiem powstrzymać wskazówek zegara,
które tykają w rytmie walca wiedeńskiego.
Raz, dwa, trzy...
Raz, dwa, trzy...
Tańcząc z własnym czasem gubię buty.
Czy to znak, że umieram?
Umarłam wewnętrznie?
Bo gniję od środka.
Moje stawy przybierają gęstości suchych gałęzi.
Moja skóra płowieje, szarzeje.
Ginę w nędzy pod tykającym zegarem..
Tęsknię...

21 maja 2014

Myśl nr 24

Rozbudzenie na tle nerwowym włącza się, kiedy nie nadążam w obrotach sfer niebieskich, które wirując zbyt szybko uświadamiają nieuświadomionych o istnieniu czegoś więcej, niż tylko czubka własnego nosa, który jest na tyle długi, że sięga do połowy długości nosa psa-harta, znanego z długiego nosa i nieutemperowanego charakteru, szybkiego biegu i wielu medali na konkursach organizowanych przez snobistycznych macho o ego wielkości słonia zamkniętego w zoo o zaostrzonym rygorze niczym więzienie dla psychicznie chorych morderców, którzy siedząc w szpitalnych salach bez klamek, umykają karze śmierci przez powieszenie na drzewie sprawiedliwości, która we współczesnym świecie nie istnieje, bo po co ma istnieć, skoro nikt nigdy się do niej nie stosuje i lekceważy, jak małe dziecko, które prosząc o lizaka rzuca się na boki i krzyczy ze łzami w głębokich jak ocean oczach, po których pływają wielkie płetwale i słone łzy, płaczących dziewic oddawanych na ofiarę starym bóstwom, strzelającym gromami i piorunami w niewiernych, by ogniem i mieczem zdobyć władze nad wszechświatem i sferami niebieskimi, które w obrotach swoich przyspieszają, włączając moje rozbudzenie na tle nerwowym. Uff...

5 maja 2014

Myśl nr 23

Mam wrażenie jakbym zapadała się sama w siebie.
Znikam.
- Chyba umieram, wiesz?
- Nie pierdol, napij się!
Biorę do ręki kieliszek z winem. Pachnie wyśmienicie.
Jeden łyk starcza. Kieliszek jest pusty. Zdobi go tylko ślad po szmince.
- Nalej mi- nie proszę. Żądam.
Kolejny kieliszek zapełnia się czerwonym, życiodajnym płynem.
Zapalam papierosa.
- Będzie dobrze- klepie mnie po ramieniu.
- Zamknij się. Wiem to przecież- strzepuję jego rękę.
Zapadam się. Pustoszeje moje wnętrze. Jestem wyprana z wszelkich uczuć.
- Chyba umieram, wiesz?- rzucam w dal.
Nie odpowiada. Wie o tym i nie chce mu się zaprzeczyć.
Mam wrażenie jakby świat zaraz miał się skończyć.
- Widziałaś już kto gra na Kortowiadzie w tym roku?- pyta, jakby go to obchodziło.
Wiem, że nie obchodzi. Nawet go tam nie będzie.
- Nalej mi jeszcze- nie patrzę na niego, wystawiam rękę z kieliszkiem.
- Pijesz jak menel.
- Gówno prawda! Menele nie piją z kieliszka -ripostuję szybko, po czym zapalam kolejnego papierosa.
Zaciągam się dymem powoli. Daję upust emocjom. Spustoszenie w moim ciele trwa w najlepsze.
Podejrzewam, że nie mam już wątroby, żołądka i kilku żeber. Płuca są na miejscu. Czuje jak rozchodzi się po nich dym.
- Lil, chcesz jeszcze?- pyta.Patrzy na mnie badawczo. Wiem o czym myśli.
Spoglądam mu w oczy i kiwam głową.
- Chyba umieram, wiesz?
Odpowiada mi dźwięk napełniającego się wieliszka

1 maja 2014

Myśl nr 22


Przychodzę do Twoich snów jako największy koszmar.

Szlama, dziwka, kurtyzana.
Obok biegnie pies i macha sterczącym ogonem, a może nie tylko..
Prochy i whiskey!
Czym dla mnie jest istnienie?
Bo jeśli na kimś Ci zależy, to chcesz spędzić z nim jak najwięcej czasu.
Zamykam się w sobie, bo każda chwila spędzona poza moim bezpiecznym ja, jest bólem.
Boli wszystko. Od czubka głowy, przez ścięgna, żyły, każdy organ.
Krew nieustannie napływa do opuszków palców.
Jak bardzo mnie zaczarowałeś.
Czarnoksiężnik wyciąga swoją różczkę i jednym machnięciem zmienia czarną wdowę w motyla.
Uwięziony owad, uderzając o ścianki szklanego więzienia, próbuje zdobyć się na więcej siły.
Chce wrócić do swojej postaci.
Prochy i whiskey!
Wciągam nosem białe opary mgły.
Chcę przestać myśleć.
Wyłącz się głupi mózgu..
"A ja..."
"Idealny kłamca.."
"Tacy jak ja..."
Cicho.. cicho..
Chyba umierają we mnie resztki człowieczeństwa..
Prochy i whiskey poproszę!