21 grudnia 2014

Myśl 48

Kiedy się cieszę nie umiem pisać.
Cieszę się aktualnie z byle głupot,
więc pisać nie potrafię.
Palce głucho dudnią o klawiaturę.
Powstanie dziś tekst chwalebny
na cześć mojej radości.
Dzień czwarty.
Zapowiadał się dniem przespanym.
W gruncie rzeczy prawie się udało.
Przyodziałam się w nicość
i zakopana w kołdrze,
wtulona w termofor,
dochodziłam do siebie.
W kacu niewyobrażalnie niemiłym.
W kacu moralnym.
Moralnym, nie ze względu na złe czyny.
Moralnym, nie dlatego, że żałuję.
Moralnym, bo żal mi tego, że już koniec.
Odbija mi się czkawką
wspaniałość doświadczeń, które mnie spotkały.
Jest dobrze.
Za dobrze.

14 grudnia 2014

Myśl 47

"Hej! Słyszałem, że siwiejesz!"
-Bardzo śmieszne.. A wiesz jaki mam naturalny kolor włosów?
...
Ostatnio zestarzałam się o rok. Niby to tylko rok, a czuję jakby przybyło mi jeszcze 20 takich mrocznych jesieni. Powinnam się przyzwyczaić. Nie od dziś jesień trwa i jest. Właściwie już powoli następuje jej kres. Niestety nie zwalnia jej to z gwałcenia mojego zdrowia i samopoczucia. Wzięła mnie od tyłu i nie mogę teraz narzekać na brak igraszek, choćbym nie wiem jak bardzo się starała. Wytrąciła mi argumenty z i tak osłabionych dłoni. Cóż.. podobno najlepszy lek na ból głowy to orgazm. Moja kochanka jednak wprawia mnie we wręcz odwrotny stan. To najgorszy sex jaki w życiu miałam.. (hmm.. no chyba, że mam brać pod uwagę taki jeden przypadek.. ale.. nie..no dobra, to jest gorsze). Jesień rucha mnie ile wlezie... A zaraz święta. Święta też mnie zgwałcą. O ile do jesieni czuję nawet sympatię, tak Święta napawają mnie odrazą. Bleh.. Niby motywacja do działania jest, ale marna. Nie umiem odnaleźć w sobie siły żeby zacząć robić to wszystko, co sobie wmawiam do tego mojego pustego, zgwałconego łba.
Jedno wiem na pewno...

6 grudnia 2014

Myśl 46

Tęskniłam za tym.
Zrobić sobie bezczelną przerwę od wszystkiego.
Wróciła wrona i łypnęła na mnie okiem.
Wystarczyło, żebym oddała jej się w całości.
Wbiła szpony w moje uda i przeniosła mnie do świata zapomnienia.
Dawno tam nie byłam.
Jak Alicja, podążałam za niewidzialnym kotem.
Z tym zawadiackim uśmiechem.
Ale wróciłam.
I ze mną wróciły przeszłe koszmary.
Dziki uśmiech, błysk w oku.
Tęskniłam za tym..
zapachem krwi pod paznokciami.

5 grudnia 2014

Myśl 45

Ostatni wypad z paczką znajomych był niczym kubeł zimnej wody.
Siedząc przy stole, z trzema mężnymi panami, sączyłam żółty napój bogów.
W knajpie, której świetności nigdy jeszcze nie nastąpiła.
I nigdy nie nastąpi.
Wielki, ciężki kufel ziębił moje dłonie.
Nie jest łatwo go unieść w moim stanie nieważkości.
Ja tak mało wiem o wojsku..
A jednak błysk w oku zdradza, że jestem jedną z tych panien,
które sznurem za
mundurem, bojówkami, tatuażami..
Mała dziewczynka siedzi przy stole.
Ogląda bajkę i nie zwraca uwagi na dorosłych.
Tęskne spojrzenie, chociaż nie mam za czym tęsknić.
Beztroska w jej małych oczkach,
Szczęście w jej błyszczących loczkach..
- W moim małym czarnym, zasmolonym serduszku, nie ma miejsca na zmiłuj się.
- Lil, ale ja myślałem, że Ty już nie masz serca. Że został tylko mały węgielek.
- Może masz rację..
To skąd to ukłucie w klatce piersiowej?
"Nie myślałam, że takie coś w Tobie siedzi. Wydajesz się być szczęśliwa i twarda"
Bo jestem.
Mimo bycia Mistrzynią Marudzenia i jęczydupą.
Jestem twarda i bez skrupułów.
Zołza przed kawą i po.
Gdzieś w tle słyszę rozmowy o wojnie.
Wiem o niej tyle samo, co ta mała, złotowłosa dziewczynka.
I dobrze mi z tym.

19 listopada 2014

Myśl 44

Trzymałam Twojego papierosa na parapecie.
Obiecawszy sobie, że sięgnę po niego, kiedy całkiem wyparujesz mi z głowy.
Spaliłam skurwysyna w dniu naszej rocznicy.
Był tak obrzydliwy i mocny, że paliwszy go,
przychodziły mi do głowy tylko złe wspomnienia.
W sumie dobrze.
Łatwiej.
Naładowałam go, przez ten cały czas.
Żalem.
Zgryzotą.
Łzami.
I smutkiem.
On po prostu nie mógł być dobry.
Każdy wciągnięty dymek przechodził powoli przez płuca
Zabierał ze sobą z głowy wspomnienia.
Goryczkowate żale.
Oczywiście zostawił pamiątkę w postaci postaci smolistych.
Lecz każde strzepnięcie popiołu było niczym strzepnięcie Ciebie z mojego nagiego ramienia.
Dym coraz mocniej zamrażał mięsień odpowiadający za wybijanie rytmu życia.
Miast rozgrzewać, zamrażał.
Miast dusić, uwalniał.
Spaliłam skurwysyna, a z nim spaliłam również nas.

16 listopada 2014

Myśl nr 43

Błagam,
zabierz mnie z tego padołu,
jaki stworzyliśmy,
by ugościł nas zmęczonych.
Błagam,
Skrzywdź moją duszę,
bym mogła Cię nienawidzić,
tak jak Cię wielbię.
Błagam,
zamień mnie w lodowy posąg,
a potem rozbij na kawałeczki.
Błagam,
wybij mi oczy,
wyrwij uszy.
Błagam,
mów do mnie.
Nie chcę więcej pragnąć,
ubóstwiać.
Zamień moje słowa w krzyk.
Chcę schować się w Twoich dłoniach.
Chcę by mnie przykryły całą.
Chcę by mnie wypuściły i więcej nie dotykały.
By ten sen powtarzał się co noc.
Chcę śnić na jawie, znając zakończenie,
Błagam, zmień mnie.

11 listopada 2014

Myśl nr 42

- Lil, jesteś najpiękniejszym nerdem jakiego w życiu widziałem.
- To widocznie dotychczas widziałeś samych grubych, zapryszczonych okularników. A zaraz... przecież ja jestem gruba, zapryszczona i noszę okulary... Ah! Co te cycki robią z człowiekiem! + 10 do piękności :D

6 listopada 2014

Myśl nr 41

"Nie umiemy już rozmawiać"
Słowa te odbijają mi się w uszach niczym echo..
Nie potrafiliśmy, mimo, że byłeś cichym duchem, który lawirował wkoło mojej osoby.
Istniałeś niczym cień.
Do dzisiaj nie wiem, czy na prawdę byłeś.
Nie wiem kim jesteś.
Nie wiem dlaczego się pojawiłeś.
Wiem dlaczego zniknąłeś.
Bo straciliśmy siebie.
Tą nić porozumienia.
Ten cichy szept, który przywoływał nas do siebie.
Tyle godzin rozmów o niczym, a zarazem o wszystkim.
Tyle łez, uśmiechów i nieporozumień.
Jak na kogoś, kto miał po prostu zniknąć bez tęsknoty,
mocno utkwiłeś w mojej pamięci.
Nie zapytam co u Ciebie.
Nie zapytam czy jeszcze istniejesz.
Zapytam czy też tak tęsknisz..

25 października 2014

Myśl nr 40

Dlaczego odczuwam to coś w klatce piersiowej?
Zwykłam nie czuć łomotania.
Zwykłam nie mieć problemu z mową.
Moje kolana zwykły być stabilne.
Mimo to mam problem z wypowiedzeniem słowa "cześć".
Moje nogi stają się giętkie, jak ciągnięta przez suma wędka.
I ta pustka gdzieś w okolicach lewego żebra numer 3.
I nagle uświadamiam sobie,
że nawet wichura nie przeszkodzi mi
w moim podłym planie zniewolenia Ciebie.
Oszalałam na punkcie tak błahym.
Na czymś tak bliskim, a zarazem tak dalekim.
Sprzedałam organy na złom,
a wraz z nimi resztkę swojej godności.
Muszę Cię zobaczyć, bo uzależniłam się od bycia słabą.
Jesteś moim narkotykiem, moją używką.
Zastępujesz mi papierosy i powietrze.
Dziś czuję, że żyję.
W końcu.

22 października 2014

Myśl nr 39

Muszę coś zrobić ze swoim życiem...
Może się zakochać?
Eeee... to już dziś było!
Zakochałam się w wysokiej, szerokiej klatce,
która idealnie pasowała by moim skarbom,
mężczyznom mojego życia.
Miłość odpada.
Zakochuje się przynajmniej raz dziennie.
Zastanawiam się dlaczego ludzie tak szybko zmieniają obiekty swoich uczuć.
Zmieniają statusy miliony razy.
Najbardziej zastanawia mnie status "to skomplikowane".
Co jest tak skomplikowane żeby się tym szczycić?
Nie wiem czy jesteś w związku, ale głupio być samemu?
Dzielisz swojego ukochanego z jego byłą/przyjaciółką/matką?
To czym tu się szczycić?
To raczej wstyd, że nie umiesz stworzyć normalnego zdrowego związku.
Ehh... Muszę coś zrobić ze swoim życiem.

Ale pójdę za przykładem i najpierw coś zjem!





PS. zdjęcie ze specjalną dedykacją dla mojej współlokatorki, bo obiecałam.

13 października 2014

Myśl nr 38





Zawsze kiedy ktoś mnie zrani, 
kiedy się na kogoś wkurwię, 
kiedy ktoś mnie zawiedzie, 
wracam do tego kawałka. 
Jest moim ujściem.. 
hymnem, kojącym nerwy.
Zawsze przy nim wypalałam papierosa, 
wolno wypuszczając dym nosem. 
Dziś trzymam się nieźle.
Powinnam być z siebie dumna.
Nie zapaliłam, 
mimo trzykrotnego przesłuchania piosenki.
Nadal mam lekko drżące dłonie.
Mętlik w głowie.
Przerażenie, bo nie znam przyszłości.
Nie lubię być zależna od innych.
Od fanaberii rozpieszczonych przez społeczeństwo tchórzy.
Nakazują mi kłamać, chociaż nie chcę.
Z drugiej strony, po co być dobrym i szczerym?
I tak Cię skopią.
So Fuck U anyway!


7 września 2014

Myśl nr 37

Skurwiłam się.
Pół naga siedząc przed komputerem,
wlewając w siebie kolejny kieliszek wina,
paląca kolejnego papierosa.
Tak bardzo wczorajsza.
Tak bardzo zhańbiona.
Leci HEY.
Wczorajszy koncert rozdrapał stare rany,
które (podobno),
według lekarzy i prognostyków były już zrośnięte.
Papierosy się kończą.
Wino się kończy.
Skurwiłam się i jakoś nie czuję się lżej.
A wmawiali, że będzie lepiej,
że kiedy dam na luz
"to minie"- tak mówili,
Skurwię się raz jeszcze, bo przecież lubię ten ból.
Jak rozrywa mnie od środka.
Jak we własnych dłoniach trzymam własne serce.
Ah.. koncert był boski.

5 września 2014

Myśl nr 36

Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń. Kolejny raz, ta sama osoba pokazała mi, że uczucia to utopia dla słabych. Wcześniej uświadomił mi, że nie ma miłości. Dziś, że nie ma przyjaźni. Dwie tak ważne wartości to fikcja.. Nie wiem jednak co gorsze.. Żyć w błogiej niedwiadomości, czy znając prawdę.

31 sierpnia 2014

Myśl nr 35

Tak. Cały mój świat legł w gruzach. Jak domek z kart złożył się i muszę teraz zakasać rękawy i zacząć składać go od nowa. W momencie uświadomienia sobie, że wszyscy ludzie, których cenię, podziwiam, którzy mnie onieśmielają i są niczym bóstwo, nadal są ludźmi, zbiera mnie na wymioty. Są ludźmi z krwi i kości. Bez fajerwerków. Lepiej! Są tacy sami jak ja, a czasem nawet gorsi. Mają wady, na które, kiedy już je dojrzę, patrzę z obrzydzeniem. Mają ludzką stronę, której nie zauważam pod osłoną swoich własnych wizji i poszukiwań człowieka idealnego. Kiedy uderza mnie zwykłość moich ideałów, mam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu, który odczuwam sama przed sobą. Zatopić się w żałobie po niedoszłym bohaterze mojego życia i poszukiwać dalej, zawodząc się na każdym kroku. Ale nie! Nieosiągalne staje się zwyczajnym tylko przeze mnie. Przez moje chore umniejszanie swojej jednostki, staję się tak samo upośledzona. Gdzie tu jest sens? Jak odnaleźć złoty środek, jeśli usilnie chce się pnąć w górę i w górę. Zawsze znajdzie się jakiś napierdolony gość, który przestanie być ikoną, a stanie się biednym, żałosnym człowieczkiem..

26 sierpnia 2014

Myśl nr 34

Leżąc w pozycji embrionalnej zatapia się w dźwiękach, które głucho bębnią o ścianki jej mózgu. Przysuwając nos do materiału czuje jego właściciela. Słodkawy zapach skóry, zmieszany ze sztucznym barwnikiem, rozchodzi się aż dreszcz przeszywa ciało, a skóra zakrapia się gęsią skórką. Jej narządy rozrywają się, aż odczuwa ból. Lubi ten rodzaj cierpienia. To tak jakby ktoś przyduszał ją dłonią, a ona próbując złapać oddech wdycha jedynie woń skóry. Nie wie skąd wziął się owy materiał w jej dłoniach, ale zna ten zapach dobrze. Zbyt dobrze. Zamykając oczy zaczyna przeszukiwać zakamarki swoich wspomnień, aby odgadnąć do kogo należy delikatnie słodkawy aromat.
"Zabawna sytuacja"- przechodzi jej przez myśl- "Niektóre osoby rozpoznają świat oczami, dla niektórych zaś dźwięk jest obrazem rzeczywistości. Czym ja jestem? Współczesnym Jeanem- Baptiste Grenouille? Czy też rozszarpią mnie na strzępy?". Nie.. Ona się nie wychyla. Przeżyje długo, bo to właśnie wyśniła ostatniej nocy. Ostatnio dużo śni.
Powieść Patricka Süskinda przyczyniła się do rozwinięcia jej słownika zapachów, ale Jean-Baptista nienawidziła od pierwszego spotkania. A spotkała go na kartkach papieru. Potem w snach, gdzie był jej mistrzem. Kierował ją po ścieżkach zawiłości i niezrozumienia związanego z kakofonią uciążliwych dźwięków, chichotem zbyt perwersyjnych obrazów i zbyt prozaicznych słów. Nienawiść do niego potęgowała tylko chęć poznania go jeszcze bardziej, jeszcze głębiej.
Uśmiechnęła się na wspomnienie "tych" czasów. Czasów pogardy do powierzchowności słów jakie wypowiadała i słyszała. Po dziś dzień została jej pewna blizna, która pulsuje w momencie wypowiadania majestatycznych liryk opisujących coś, czego opisywać jej nie wolno.
Dziś zna tyle zapachów ilu spotkała w życiu ludzi i przedmiotów. Każda rzecz, i każda istota pachną inaczej. To odróżnia świnie od gołębi i skurwysynów od aniołów. To właśnie przyciąga ją do pewnych osób, a od innych odpycha. To właśnie dlatego przytula ludzi na przywitanie, daje jej możliwość poznania człowieka na prawdę, od nowa.
Przed oczami staje jej dom rodzinny. Uwielbia zapach wina wiśniowego, które stoi w barku u jej rodziców. Zakazała je komukolwiek pić. To jej wino, które z każdym otwarciem zaskakuje całkiem nową mieszanką zapachów. Uwielbia zapach wypranej przez jej babcię pościeli. Nie wie po dziś dzień dlaczego pachnie tak niezwykle. Uwielbia zapach asfaltu, kiedy ten topi się od gorącego słońca. Uwielbia aromaty skóry niektórych ludzi. A są to zapachy specyficzne. Zwykle słodkawe niczym świeżo skruszona laska wanilii połączona z mokrym drewnem znad rzeki. Tak też pachnie materiał, który przylega do jej skóry. Niewiele osób tak pachnie, ale każdy z nich był kimś niezwykłym i pozostaje w jej pamięci na długo. Chciałaby przypomnieć sobie do kogo należy bukiet przeszywający teraz każdy jej narząd. Rozdzierająca ją od środka ciekawość sprawia jej przyjemność taką samą jak wdychanie każdej cząstki materiału. Wspomnienia kłębią się w jej głowie niczym pocięty na kawałki film. Nie ma tam jednak żadnego bohatera, ani nawet małej podpowiedzi. Jest tylko słodkawy zapach dłoni, która zaciska się wokół jej ust.

24 sierpnia 2014

Myśl nr 33

Hej! A gdybym tak zmieniła się całkiem?
Pofarbowała włosy na jednolity kolor.
Zaczęła ubierać się tak, jak ubierają się zwykłe, szare masy, które widuję na ulicy.
Gdybym zachowywała się zupełnie inaczej niż teraz?
Gdyby nie śmieszył mnie czarny humor?
Gdybym znalazła pełno tematów tabu, na które "nie wypada rozmawiać?
Gdybym nie była tak otwarta i gadatliwa?
Gdybym przestała pić alkohol, palić papierosy?
Gdybym zaczęła słuchać popularnej muzyki popowej, bądź disco polo?
Gdybym zaczęła chodzić na dyskoteki co sobotę?
A co niedzielę do kościoła, do spowiedzi?
To czy nadal widziałbyś mnie na ulicy i wołał w moją stronę "Cześć"?
Czy nadal byłabym sobą w Twoich oczach?
A może wręcz przeciwnie, może przestałabym udawać?
Czy myślałbyś o mnie tak samo?
Czy byłabym nadal tak "zajebistą dziewczyną" jak zwykłeś mnie zwać?
Hej! Nie odwracaj oczu!
To pytania zadane właśnie Tobie! Nie boisz się odpowiedzieć?

15 sierpnia 2014

Myśl nr 32

- Hm?
- Tak sobie myślę..
- O czym?
- O moich związkach.
- Co takiego wymyśliłeś?
- Każda moja była coś spieprzyła..
- Co ja spieprzyłam?
- Byłaś zbyt dobra. A dobro wygrywa ze złem tylko w bajkach..
- Lepiej być tym złym?
- Nie. Ale łatwiej.



Tyle lat minęło odkąd uświadomiłeś mi,
że w Twoich oczach, moją jedyną wadą jest dobroć w sercu.
Pamiętam tę rozmowę, jakby odbyła się wczoraj, a nie 6 lat temu.
Gdybym miała wyjaśnić Ci dlaczego taka jestem, zamilkłabym, zaczerwieniona ze wstydu.
Moja dobroć jest wadą, z którą nie uporałam się przez całe 22 lata.
Od 6 lat żyję w świadomości tej choroby.
Jedynym lekarstwem na to cholerstwo jest złość.
Czasem się udaje.
Kolejny raz jestem zła.
Zła na Was wszystkich.
Zła dla Was wszystkich.
Dla WAS...
Tych moich WAS.

24 lipca 2014

Myśl nr 31


Chwilę konsternacji podzieliłam na równe części.
Części są trzy.
Stereotypowo być winno cztery, sześć, czy dwanaście.
Skąd to uwielbienie do liczb podzielnych?
Jako mała dziewczynka, Lil bała się liczby 3, 9 i 27. 
Nie były podzielne przez 2, więc stawały się trudnością, w zawiłej już wystarczająco, tabliczce mnożenia.
Z czasem jednak liczba 3 stawała się coraz bardziej przyjazna.
Do tego stopnia, że dziś dziele konsternację na trzy.
Trzy równe, sprawiedliwe części
Ta chwila zakłopotania, bo coś poszło nie tak.
Bo znowu muszę kłamać, patrząc w lustra, w oczy, w odbicia i cienie.
Bo żadna prawda nie da ukojenia, a konsternacja narasta niczym ropiejąca skaza.
Bądź przy mnie i nie zostawiaj mnie z tym wszystkim.
W końcu bądź, nie uciekaj.
A za oknem śpiewa ptak.
Hah! Nie śpiewa. On w głos mnie wyśmiewa..

15 lipca 2014

Myśl nr 30

Zszarzałe pocałunki na skórze.
Blade dłonie wirujące wokół tego co było nasze.
Biały proszek, którym zasypałeś moje ślepe oczy.
Nie istniał ten Ty.
Nie było go.
Stając przed, jesteś inny, będąc tym samym.
Nawet przez chwilę nie przeszło mi przez głowę, że moge Cię mieć.
Leżąc w samochodzie i patrząc na zaparowaną przednią szybę,
Odczuwam brak, obecność.
Etanol, nikotyna.. Nic nie pomoże.
Tylko ten biały proszek,
Ktorym, niczym Piaskowy Dziadek, zasypywałeś moje oczy.
Abym wierzyła.
-Lil, biorę ślub. Byliśmy dziś w urzędzie, żeby ustalić datę.
-Z kim? - nie zadam pytania. Dobrze wiem przecież z kim..
Tak jak wiem, że muszę zniknąć.
Że Ty nie istniejesz.

22 czerwca 2014

Myśl nr 29

Jedno z najmilszych zdań 
jakie może usłyszeć kobieta,
to nie wyznanie miłości.
To nie zdrobniałe imię 
zrymowane z równie przesłodzonymi 
kwiatuszkami, słoneczkami, cukiereczkami.
To nie słowa "potrzebuję Cię",
"dobrze, że jesteś",
"pięknie wyglądasz"
Najmilsze zdanie nie brzmi.
Ono nie jest wypowiedziane.
Można je wyczytać
z oczu rozjuszonego kochanka.
Można je poczuć na skórze,
kiedy ryte jest paznokciami.
Można go dotknąć palcami, kiedy nabrzmiewa niewyobrażalnie.
To zdanie mówi o niczym i o wszystkim naraz.
Jest i go nie ma.

19 czerwca 2014

Myśl nr 28


Nie spodziewałam się tego po Tobie.
Akurat po każdym, ale nie po Tobie.
Przerażona pustką jaka powstała w moim życiu,
powolutku dochodzę do ciemnego pokoju.
Chowam się pod ciemną kołdrą z czerstwego chleba.
Zamykam oczy.
Pokrywam się ciemnością.
Gdybyś powiedział chociaż słowo.
Rzucił garścią przekleństw.
Ogłuszył moje natręctwo i poczucie bezpieczeństwa.
Nie zrobiłeś nic.
Zaraziłeś mnie chorobą zwaną przez nas- sobą.
Zahipnotyzowana błąkam się po ciszy,
po łące zarumienionych policzków.
Zamykając oczy, piecze mnie sos chilli.
Nie płaczę. Oczy są zbyt suche.
Skóra jest zbyt sucha. Zbyt sucha i zbyt ciasna.
Wbijam paznokcie w dłonie, zaciskając pięści.
Patrzę na Twoje odbicie i nadal widzę w nim piękno.
Szatanie, jesteś piękny.
Szatanie, jesteś moim cierpieniem i ukojeniem.
Szatanie, weź mnie.
Chcę być przy Tobie, Szarlatanie mój..
Nie chcę Cię już pamiętać..


3 czerwca 2014

Myśl nr 27


Nie mam do Ciebie cierpliwości!

Dość mam zabawy w kotka i myszkę!
Krążysz wokół mnie jak satelita,
jak głodny kot.
Pogłaszczę, nakarmię i tyle Cię widzę..
Nie mam dla Ciebie czasu!
Nie mam słów, które opiszą, jak bardzo mnie to męczy.
Wyjdź!! I zamknij za sobą te cholerne drzwi!
Bo w chlewie nie mieszkasz...
<trzask!>
No.. w końcu!
głupi mózg.. co on sobie wyobraża..

Moje sny zaczynają mnie już męczyć..
Bezcelowa, pseudointelektualna paplanina tuż po...

GDZIE JEST TA SIECZKA, KTÓRA MI SIĘ ŚNIŁA?!

24 maja 2014

Myśl nr 26 (felieton)

„Gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy…?”

                O ironio! Po raz kolejny „Pani Doktor” z Uniwersytetu w JUESEJ [1] stwierdza, że współczesne bajki są przepełnione  przemocą. Tak samo gry komputerowe. W telewizji cały czas agresja i erotyzm.  W teledyskach muzycznych, swoją nagość pokazują kobiety, których ciało dalekie jest od stereotypowego "cielska" kury domowej. Według badaczy, młodzi ludzie mieli wyrosnąć na psychopatów, morderców i gwałcicieli. Co wyszło? Chłopcy w rurkach, z kubkami Starbucks’a [2], w obcisłych różowych koszulkach, z milionem sweetfoci na Facebooku. W uszach brzmią słowa Danuty Rinn „Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?” [3]
            Szukałam już chyba wszędzie. Pod kanapą, kołdrą, za szufladami i w piekarni. Nie znalazłam żadnego „prawdziwego mężczyzny”. Tylko szczątki z poprzednich wcieleń. Karykatury idealnej postawy męskości. Boją się, że połamią paznokcia, bądź zepsują swój idealny ”fryz”. Gdzie szukać ojca dla swojego potomstwa? Gdzie jest ten, który będzie wspierać kobietę? Przecież „słaba płeć” potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Jak mają nas utrzymywać „mężczyźni”, którzy boją się o swój strój, bardziej niż o nas? Zniewieściali chłopcy otaczają nas zewsząd i nie wiedzieć czemu, my- kobiety się temu nie buntujemy. Bierzemy tak wybrakowany towar do swoich domów. Nam łatwiej jest się przystosować do sytuacji, kiedy mamy obowiązek urodzenia, wychowania dziecka, utrzymania rodziny i swojej „księżniczki z brodą”. Niedługo termin „płeć piękna” zyska zupełnie inne znaczenie. Kobiety zmężnieją, mężczyźni zniewieścieją. Świat stanie do góry nogami. Dlaczego nic z tym nie robimy, pytam? Dlaczego nie staniemy murem w obronie męskości naszych ukochanych „drugich połówek”? Przecież tu o męskość chodzi! O ich „jaja” w spodniach, które kurczą się coraz bardziej. Nam zaś ich przybywa. Kobiety zyskują hormon, który od wieków należał do samców. Testosteron, który w mózgach często wypala dziurę i sprowadza nas na ścieżki niezwykle niemoralne.  I w tym momencie przychodzi mi do głowy myśl o szerzącym się „trendzie” bycia homo. Teraz już każdy, kto nie odnajduje się w środowisku, jest gejem. Czy rzeczywiście aż tak duży procent mężczyzn jest innej orientacji? Skąd w ogóle pomysł na takie zachowanie? Dlaczego kobieta nie może otrzymać swojego księcia z brodą, bliznami wojennymi i mięśniami niczym stal? Dlaczego? Bo ten książę ma już chłopaka…
Z drugiej strony my również nie „gramy fair” wobec mężczyzn. Bo kobieta to taki dziwny twór. Każda z nas marzy o księciu z bajki, który przyjedzie na białym rumaku. Weźmie od tyłu i „zgrzmoci” tak jak nikt inny tego nie zrobił. Potem poużywa sobie również rumak, wszyscy koledzy księcia razem wzięci. Bo o czym innym kobieta nie marzy? Nie oszukujmy się.. o księciu. W rzeczywistości chcemy złych drani, którzy za nic wezmą sobie nasze potrzeby. Gdzie taki delikatny, wybrakowany nie-drań ma szukać ukojenia? No właśnie w ramionach innego mężczyzny.
A może właśnie o to chodzi.. Każda płeć buntuje się przeciw sobie wzajemnie, nie myśląc o konsekwencjach wynikających z tłamszenia swoich potrzeb. Może warto odnaleźć jakiś złoty środek, dzięki któremu i wilk będzie syty i owca cała? Może.. póki co jednak nie widzę innego wyjścia, niż przejechać się na tegoroczny Wolin [4] i poszukać tam prawdziwego mężczyznę- Wikinga.





[1] USA- Stany Zjednoczonej Ameryki
[2] największa na świecie sieć kawiarni
[3] Danuta Rinn - Gdzie ci mężczyźni, 1975 rok
[4] Coroczny Festiwal Słowian i Wikingów na wyspie Wolin

23 maja 2014

Myśl nr 25

Głucho.
Ślepo.
Pusto.
Tak się czuję..
Bo każda chwila w obecności takiego bóstwa
dogłębnie zacieśnia pętlę na mojej szyi.
Nie umiem powstrzymać wskazówek zegara,
które tykają w rytmie walca wiedeńskiego.
Raz, dwa, trzy...
Raz, dwa, trzy...
Tańcząc z własnym czasem gubię buty.
Czy to znak, że umieram?
Umarłam wewnętrznie?
Bo gniję od środka.
Moje stawy przybierają gęstości suchych gałęzi.
Moja skóra płowieje, szarzeje.
Ginę w nędzy pod tykającym zegarem..
Tęsknię...

21 maja 2014

Myśl nr 24

Rozbudzenie na tle nerwowym włącza się, kiedy nie nadążam w obrotach sfer niebieskich, które wirując zbyt szybko uświadamiają nieuświadomionych o istnieniu czegoś więcej, niż tylko czubka własnego nosa, który jest na tyle długi, że sięga do połowy długości nosa psa-harta, znanego z długiego nosa i nieutemperowanego charakteru, szybkiego biegu i wielu medali na konkursach organizowanych przez snobistycznych macho o ego wielkości słonia zamkniętego w zoo o zaostrzonym rygorze niczym więzienie dla psychicznie chorych morderców, którzy siedząc w szpitalnych salach bez klamek, umykają karze śmierci przez powieszenie na drzewie sprawiedliwości, która we współczesnym świecie nie istnieje, bo po co ma istnieć, skoro nikt nigdy się do niej nie stosuje i lekceważy, jak małe dziecko, które prosząc o lizaka rzuca się na boki i krzyczy ze łzami w głębokich jak ocean oczach, po których pływają wielkie płetwale i słone łzy, płaczących dziewic oddawanych na ofiarę starym bóstwom, strzelającym gromami i piorunami w niewiernych, by ogniem i mieczem zdobyć władze nad wszechświatem i sferami niebieskimi, które w obrotach swoich przyspieszają, włączając moje rozbudzenie na tle nerwowym. Uff...

5 maja 2014

Myśl nr 23

Mam wrażenie jakbym zapadała się sama w siebie.
Znikam.
- Chyba umieram, wiesz?
- Nie pierdol, napij się!
Biorę do ręki kieliszek z winem. Pachnie wyśmienicie.
Jeden łyk starcza. Kieliszek jest pusty. Zdobi go tylko ślad po szmince.
- Nalej mi- nie proszę. Żądam.
Kolejny kieliszek zapełnia się czerwonym, życiodajnym płynem.
Zapalam papierosa.
- Będzie dobrze- klepie mnie po ramieniu.
- Zamknij się. Wiem to przecież- strzepuję jego rękę.
Zapadam się. Pustoszeje moje wnętrze. Jestem wyprana z wszelkich uczuć.
- Chyba umieram, wiesz?- rzucam w dal.
Nie odpowiada. Wie o tym i nie chce mu się zaprzeczyć.
Mam wrażenie jakby świat zaraz miał się skończyć.
- Widziałaś już kto gra na Kortowiadzie w tym roku?- pyta, jakby go to obchodziło.
Wiem, że nie obchodzi. Nawet go tam nie będzie.
- Nalej mi jeszcze- nie patrzę na niego, wystawiam rękę z kieliszkiem.
- Pijesz jak menel.
- Gówno prawda! Menele nie piją z kieliszka -ripostuję szybko, po czym zapalam kolejnego papierosa.
Zaciągam się dymem powoli. Daję upust emocjom. Spustoszenie w moim ciele trwa w najlepsze.
Podejrzewam, że nie mam już wątroby, żołądka i kilku żeber. Płuca są na miejscu. Czuje jak rozchodzi się po nich dym.
- Lil, chcesz jeszcze?- pyta.Patrzy na mnie badawczo. Wiem o czym myśli.
Spoglądam mu w oczy i kiwam głową.
- Chyba umieram, wiesz?
Odpowiada mi dźwięk napełniającego się wieliszka

1 maja 2014

Myśl nr 22


Przychodzę do Twoich snów jako największy koszmar.

Szlama, dziwka, kurtyzana.
Obok biegnie pies i macha sterczącym ogonem, a może nie tylko..
Prochy i whiskey!
Czym dla mnie jest istnienie?
Bo jeśli na kimś Ci zależy, to chcesz spędzić z nim jak najwięcej czasu.
Zamykam się w sobie, bo każda chwila spędzona poza moim bezpiecznym ja, jest bólem.
Boli wszystko. Od czubka głowy, przez ścięgna, żyły, każdy organ.
Krew nieustannie napływa do opuszków palców.
Jak bardzo mnie zaczarowałeś.
Czarnoksiężnik wyciąga swoją różczkę i jednym machnięciem zmienia czarną wdowę w motyla.
Uwięziony owad, uderzając o ścianki szklanego więzienia, próbuje zdobyć się na więcej siły.
Chce wrócić do swojej postaci.
Prochy i whiskey!
Wciągam nosem białe opary mgły.
Chcę przestać myśleć.
Wyłącz się głupi mózgu..
"A ja..."
"Idealny kłamca.."
"Tacy jak ja..."
Cicho.. cicho..
Chyba umierają we mnie resztki człowieczeństwa..
Prochy i whiskey poproszę!

13 kwietnia 2014

Myśl nr 21

Brak mi wiary w ludzi.
Brak mi umiejętności akceptowania ich.
Brak mi zaufania i cnoty.
Brak mi moralności.
Mam w sobie pustą dziurę.
Kiedyś był tam narząd odpowiadający za tolerowanie własnego gatunku,
teraz jest pusto.
Nie szanuję,
wzgardzam i pluję prosto między oczy.
Chcę znowu zaufać.
Móc powiedzieć "kocham",
nie krzyżując palców za plecami.
Nie umiem.
Nie chcę.
Pragnę.

12 kwietnia 2014

Myśli nr 20

Kontynuacja notki z bloga Kochanie, chyba chcę umrzeć


Wiesz to bardzo dobrze, Andrzeju.
Chociaż aktualna pozycja w jakiej się znajdujesz, 
nie ukazuje Twojej wiedzy.
Dlaczego?
Bo świat wiruje wokół Ciebie ilekroć myślisz, że będzie już spokojnie.
Bo Twoje serce bije już za dużo razy na minutę.
Bo Twoja głowa nie ma już miejsca na nowe wydarzenia.
Andrzeju, wpełznąłeś w głęboką dziurę.
Andrzeju, wlazłeś w niezłe gówno.
Ale warto było, nie?
Bo ile radości jest w rozdrapywaniu skóry do krwi.
Ile radości przynosi Ci ten cholerny uśmieszek, kiedy otwierasz rano oczy..
Odczytasz sms-a ze swojego telefonu.
Odpiszesz, mimo, że na stronie widnieje uroczy napis 
"przekroczyłeś limit abonamentu o 30,49 zł"
Świat kręci się wokół tego właśnie telefonu.
Piekło, które śni się Tobie- E, śni się również jemu.
Śni się każdemu.
Umieramy, żyjąc.
Andrzeja przed tym chroni tylko ten pieprzony świat hormonów..

25 marca 2014

Myśl nr 19

Dlaczego boimy się umierać?
Maskujemy swoją świadomość.
Okupujemy myśli stekami bzdur o dobru śmierci,
O życiu po życiu,
O zbawieniu i szczęściu niekończącym.
Udajemy, że nas nie dotyczy umieranie.
Kiedy śmierć spowija nasze ramiona i oczy.
Kiedy zdać by się dało, że puka do drzwi.
Chowamy się w kąt i udajemy, że nas nie ma.
Może przejdzie obok, po kogoś innego,
Może nie zauważy i sobie pójdzie.
Może... Może... Może...
Egoiści, którzy całe życie są kimś dla siebie.
Ona nie pyta o drogę,
Ona nie pyta o pozwolenie,
Ona z nami gra.
Gra w grę o nasz strach.
Ona emancypuje nas od niego.
Jest naszą karą.
Jest nagrodą.
Jest końcem, ale nie początkiem.


Żegnaj!

15 marca 2014

Myśl nr 18

Muzycznie spełniona
Literacko spełniona
Fotograficznie spełniona
Najedzona
Przykryta
Wyżarta
Zła
Skrzywiona
Zniesmaczona
Zamknięta
Spełniona
Niespełniona
Cała ja..


14 marca 2014

Myśl nr 17 (więcej luzu, więcej czilałtu)

Pies ogrodnika..
Drugiemu nie da, ale sam też nie nasika.
Wrrryyy!
Kobieta to taki dziwny twór. Obsypujesz ją kwiatami i czułościami, a ona i tak kopnie Cię w dupę, bo woli tego drania, co to chwyci ją za włosy i syknie do ucha "moja suka".
Wrrryyy!
Czym, że jest ten romantyzm? Trzymacie się za ręce, miziacie, patrzycie sobie głęboko w oczęta i wpychacie języki głęboko w usta przy każdej okazji. Blee.. Romantyzm.. To słowo kojarzy mi się z wymianą płynów ustrojowych ku nie uciesze wszystkich przypadkowych widzów. Te litry miłości mielonej w ustach, te maślane źrenice i chwilowe zawroty głowy. Chęć wyrzygania każdego motyla, który usilnie trzepocze tymi swoimi skrzydełkami. Aż chce się krzyczeć "ROMANTYZM"!
Wrrryyy!
Kobieta to taki dziwny twór. Każda z nas marzy o księciu z bajki, który przyjedzie na białym rumaku. Weźmie od tyłu i zgrzmoci tak jak nikt inny tego nie zrobił. Potem poużywa sobie również rumak, wszyscy koledzy księcia razem wzięci. Bo o czym innym kobieta nie marzy? Nie oszukujmy się.. o księciu.
Wrrryyy!
Czym, że jest ten romantyzm? Każde słowo wprawia w zakłopotanie. Łapiemy każde spojrzenie, każdą możliwą chwilę. Płoną świece, w ręku kieliszek wina, chwila ciszy i spokoju od rzeczywistości. Mamy czas ujarzmić każde słowo. Oczy błyszczą, usta wykrzywiają się w piękny uśmiech. Romantyzm.. ah! Romantyzm! 
Wrrryyy!
Kobieta to taki dziwny twór. Delikatna, a zarazem twarda. Roztrzepana, a zarazem poukładana. Pewna siebie, a zarazem tak bardzo zakompleksiona. Piękna, a zarazem brzydka. Spokojna, a zarazem wybuchowa. Kocha, a za chwilę nienawidzi. I wszystko zwala na okres, bo kobieta to taki dziwny twór..
Wrrryyy!
Czym, że jest ten romantyzm dla mnie? To epoka w sztuce, literaturze, myśleniu. Kiedy to Mickiewicz w Konstantynopolu umierał na kiłę, bo jego romantyczne nastawienie do kurw dawało mu wenę do obrony swej Polski. Kiedy samobójstwo z miłości to było coś, a każda nauka była faux-pas.
Wrrryyy!

Pies ogrodnika..
Drugiemu nie da, ale sam też nie nasika.

A tym psem jestem ja...

4 marca 2014

Myśl nr 16


Wyrwano mi mądrość.
Znieczulono mnie dogłębnie.
Pół mojej twarzy nie należało do mnie.
Kiedy odzyskałam czucie, nie byłam sobą.
Stałam się głupsza o jedną mądrość.
Gdybym mogła określić swoje położenie, to zgubiłabym się przy pierwszej mapie
Ba! Na pierwszym zakręcie.
Dziura po mądrości pulsuje bólem nieustającym.
Czarny otwór, pustka świszczy.
"HALO! Jest tam ktoś?"- głuchy okrzyk wyrywa się z moich oczu.
Głuchy, bo nie mogę otworzyć ust.
Ból.
Głupota.
Cisza. 
Gdzie mój ząb?


7 lutego 2014

Myśl nr 15

Chwyciwszy w ramiona brzemienną myśl, dociera do mnie jak mała jestem.
Jak małe jest moje życie.
"Jeśli jeszcze znoszę kobiety, to tylko nadziewane, i to jedzeniem z dobrej restauracji."
Przez moment mogłam być wielką, opuchniętą krostą na tyłku społecznie przystosowanego istnienia.
"Chcę Cię pieprzyć jak zagraniczny film.
I nie ma tu żadnych napisów,
Które pozwoliłyby Ci przetrwać.
Ustawienie,
Kamera włączona.
Ty udajesz.
Ja będę udawał.
I cięcie, cięcie, cięcie.
Cięcie, cięcie, cięcie."
Jak bardzo mocno się stałam.
Chcę ciąć. Dotrzeć do własnych trzewi i wyciągnąć tę muchę, która bzyczy mi w okolicach żołądka.
Moment westchnienia.
Surrealizm wyparowuje z mojego języka.
Staje się suchą witką umarłej istoty mieszkającej we mnie.
Marną nagrodę sprawiłam sobie. Przez chwilę wierzę, że jesteś gdzieś blisko.
Odważysz się stanąć twarzą w twarz z zagranicznym filmem?
Cięcie!







(cytaty pochodzą z:
1. Operetka- Gombrowicz
2. Marilyn Manson- I Want to kill you like they do in the movies)

27 stycznia 2014

Myśl nr 14

Jak głośno woła mnie moja kołdra.
Słyszę ją jadąc autobusem, słyszę ją idąc po oblodzonym chodniku.
W uszach brzęczy mi głos.
"Chcę Cię pokryć! Chcę Cię pokryć! Pragnę"
Chwila konsternacji, ledwo widoczne tupanie nogami. Siedzę w miejscu, tu nie wypada.

Zaraz w sali zjawi się sam król. "Pragnę.."
Jego Magnificencja ukaże swoją łaskę.
"...Pokryć Cię.."
Lekki rumieniec, ciche westchnienie.
Zamykam oko, żeby na chwilkę chociaż wspomnieć naszą ostatnią noc.. Nie wypada..
"Chcę Cię..."

25 stycznia 2014

Pechowa myśl nr 13



Irracjonalny koniec czegoś niewyobrażalnie niezrozumiałego. 
Moje drugie ja krzyczy z radości, że w końcu w moich żyła płynie etanol, że w końcu z mojego mózgu szara masa obaw ucieka przez prawe ucho. 
Od kilku dni słyszę gdzieś w głowie pisk. Nie wiem czy to ja, ukryta gdzieś w swoich własnych kłębkach flaków. 
Może jest mi żal tego co uciekło mi z dłoni. Może cieszę się, że mimo strat jeńców, stoję twardo na pieprzonym śniegu ubitym przez stopy wrogów. 
"Wkładał mi tam palce i mówił, że teraz uzdrowi mnie w imię Jezusa Chrystusa". 
Znowu pisk. A nie..
to etanol uchodzi z moich żył.. 
Ten irracjonalny koniec czegoś niewyobrażalnie niezrozumiałego.

Pieprzony kac..