12 października 2013

Myśl nr. 8

Mięśnie kurczą się niczym kuta szpilką dżdżownica. Rozszerzone źrenice, czułe na światło, pulsują w rytmie reflektorów. Każda tkanka tańczy, a stopa, wraz z sercem wybijają takt, który czuję się w bębenkach głębokich uszu.
Tak rzadko słyszę występy na żywo, że kiedy to już następuje, każda cząstka mego ciała drży z roskoszy.
Dźwięk, niczym orgazm przeszywa mój umysł.
Tak, orgazm dla duszy i umysłu..
Pragnę tego, nieudolnie chwytając się nieosiągalnej, cienkiej nici między słuchaczem, a twórcą. Chcę czerpać z Ciebie soki namiętności towarzyszące nucie, napisanej niechlujnie na kartce papieru w te śmiesznie pięć lini. Daj mi to czego chcę, złap mnie w sieć i zwiąż na wieczność. Spenetruj moje wewnętrzne ja. Daj mi znów tą rozkosz..
I tak bez końca.
Do końca.